Co prawda poza jedną wizytą u klienta w roli merytorycznego wsparcia sprzedawcy, odrobiną korespondencji i jedną szkoleniową telekonferencją nie włożyłem nic w powstanie tego klona yTeach’a, ale miło widzieć, że się rodzina rozrasta
No i gratuluję handlowcom z Young Digital Planet!
Inne istniejące klony to yTeach.com i Nauczyciel.pl. Ten pierwszy teoretycznie przeznaczony jest dla szkół z międzynarodową maturą i(IB) klientów z rynków nieobsługiwanych osobną instancją portalu a faktycznie stanowi trudne do uzasadnienia sklonowanie oferty yTeach.co.uk. Ten drugi zaś jest przykładem dokumentnego skopania spójności marki – ot, inny dział, inny rynek, inny kolor – dlaczego???
Nie wiem czy to się wypada chwalić ale w telewizji byłem… . Przemontowali mnie tak, że nie do końca rozumiem co mówię, ale to chyba charakterystyczne dla celebrities. Inna sprawa, że mnie z zaskoczenia wzięli… to też chyba normalka w świecie znanych i sławnych. Cóż, nowe życie przede mną
Ledwo wróciłem z urlopu a tu kol. Bartek P. na serwisie Goldenline.pl zapodał kolejny produkt do nauki języków o “babilońskiej” nazwie. Tym razem nie na wprost, subtelniej, z podejrzeniem gry słów i z kropką ale zawsze… .
Z dwóch niezależnych źródeł dotarła do mnie opinia, jakobym we wpisach z kategorii “portfolio” nie dość dokładnie określał swój wkład w projekty, którymi się chwalę. Opinie te są dla mnie o tyle ważne i niepokojące, że włożyłem sporo koncypowania w wymyślenie takiej formuły, która pokazywałaby mój – mniejszy lub większy – wkład w projekt, a równocześnie nie pomijała kontekstu i należne honory oddawała właścicielowi projektu.
Niniejszym oświadczam więc, że staram się dokładnie opisywać co w danym projekcie pochodzi ode mnie – z pracy samodzielnej czy we współpracy z zespołem – i z chęcią będę wprowadzał korekty, jeżeli ktoś wskaże na jakieś odchylenie w stosunku do stanu rzeczywistego.
A może uda mi się zainicjować tym wpisem dyskusję? Co sądzisz na ten temat Czytelniku?
Swego czasu wymyśliłem dwie nazwy dla produktów językowych, obie zostały odrzucone przez “elementy decyzyjne”. Pierwsza miała być nazwą słowniczka obrazkowego dla dzieci – Vocabie. Rzucam, bierzcie jak komu się podoba (z zachowaniem moich praw jako wymyślacza).
Druga zaś niedawno do mnie wróciła w trakcie nadrabiania zaległości na TechCrunch’u. Otóż i owóż postulowałem, żeby linię kursów ogólnych/całościowych do nauki języków obcych nazwać Babilo. Padło, bo wieża Babel to w końcu nie do końca pozytywnie kojarząca się historia. A tu proszę: Babbel.
Jako: Product marketing manager, Brand manager, Young Digital Planet
Co: koncepcja produktu, launch na rynku brytyjskim
Wkład: badania grupy docelowej, identyfikacja insight’ów, udział w pracach nad funkcjonalnością, testy usability, strategia komunikacji marki, copy, prezentacje na targach BETT, e-mailing promocyjny, ambasadorowie marki
No pozazdrościłem kol. E bloga. Na tyle pozazdrościłem, że pozwalam sobie bez wiedzy i zgody kol. E zapożyczyć używaną przez nią nomenklaturę – Organizacja, Dział, kol. i inne, podobne sformułowania – wszystkie należą do kol. E i jej należną cześć za nie oddaję. Link do bloga kol E. znajdziesz Czytelniku po prawej stronie.
A pozazdroszczenie od myśli do czynu przeszło, bo zacząłem odczuwać potrzebę stworzenia czegoś na kształt portfolio. Miejsca, które mógłbym pokazać w odpowiedzi na pytanie typu “a czy są jakieś kreacje, którymi może się Pan pochwalić?”. Bo oczywiście takie kreacje gdzieś tam po kątach się szwendają, ino jak pada ww pytanie, nagle wszystkie zagrzebują się w kurzu niepamięci. No to tu będą, przyszpilone na miejscu i na widok publiczny wystawione.